sobota, 14 września 2013

Bukowina

Dziś lżejszy trening niż wczoraj, ale bardziej stromo pod górę na krótszym odcinku. Pobiegłam czerwonym szlakiem rowerowym, prowadzącym na Turbacz, który łączył się z wczorajszym żółtym, 5,5 km w górę, non stop bieg, bez przystanków. Wbiegłam na wysokość 1130 m, na górę o nazwie Bukowina Miejska. Tam trochę rozciągania, opalanie i jagody :) Zbiegłam tą samą drogą, spotykając całkiem sporo turystów, w porównaniu z wczorajszymi pustkami.

No i taki o to trening: 12,5 km w 1:19, średnie tętno 139, przewyższenia +/-587.

Wczoraj wieczorem trochę popadało, to i na szlaku sporo błota, dobry trening przed Maratonem Bieszczadzkim, choć myślę, że tam będzie gorzej :)

Pięknie jest dzisiaj w górach, słoneczko, ale temperatura już jesienna, 13 stopni i wiaterek.



Na górze Bukowina Miejska
 

Z byczkiem już się oswoiłam, w piątek jeszcze przed nim uciekałam :)



Trochę błotka, trzeba trenować w każdych warunkach :)

  

Kocham biegać po górach! Jutro będzie ciężej, rano 20 km, po południu 10 km, ciekawe, co z tego wyjdzie :) A wieczorem trochę posiedzę w termach, żeby nie było, że tylko biegam :)


4 komentarze:

  1. A dziś koleś właśnie zapraszał na bieszczadzki jak odbierałam pakiet na jutrzejszy MWr:)

    Olga, sama tam biegasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegam sama. Jutro ze znajomym. Kasia, co z tym kolanem? Masuj czworke, to moze byc przyczep czworki pod kolanem, od spiecia. Ja mam to od Karkonoskiego, tzn nie wiem czy to samo, co Ty. Robilas mocne zbiegi ostatnio?

      Usuń
  2. Pięknie tam, a u nas pada, z małymi przerwami trochę słońca

    OdpowiedzUsuń
  3. a w górach jakoś mało pada :)

    OdpowiedzUsuń