poniedziałek, 16 września 2013

Turbacz

Wczoraj kolejne wbieganie na Turbacz, 9,5 km pod górę cały czas biegiem, bez przystanków. Na Turbaczu sporo ludzi, inaczej niż w piątek. Pogoda też ładna, 20 stopni i słoneczko :)

W górę pobiegłam tak jak w sobotę, czerwonym szlakiem rowerowym, a z Turbacza zielonym do Długiej Polany, jak na Maratonie Gorce

To był już trening na zmęczeniu, mięśnie piszczelowe bolą na mocnych zbiegach. Zrobiłam w sumie 20 km w 2:05, średnie tętno 148 (w porównaniu z 136 z piątku, widać zmęczenie, ale też szybciej biegłam pod górę).

Dzisiaj lekkie rozbieganko 8 km i podbiegi 10 x 150 m.


Wbiegam na Turbacz.


Turbacz

I z powrotem w dół...


po kamyczkach :)


A w domu za oknem mam takie bajkowe widoki :)

Przed południem...


Po południu


A czasami widać Tatry :)


1 komentarz:

  1. Widać że się nie boisz na zbiegach, a przyroda się zmienia o różnych porach dnia...

    OdpowiedzUsuń